"Wstyd" to jeden z moich ulubionych filmów. Pierwszy raz oglądałam go kilka lat temu kiedy polecił mi go znajomy i od tamtego czasu miałam przyjemność oglądać go jeszcze kilka razy. Dlaczego? Ponieważ uwielbiam ten film za świetną rolę Michaela Fassbendera i Carey Mulligan, muzykę i oczywiście lekko erotyczne napięcie ;)
O co chodzi? Głównym bohaterem jest Brandon (Fassbender), trzydziestoletni nowojorczyk pracujący w korporacji. Jest piekielnie przystojny, a jego jedno spojrzenie przyciąga kobiety jak magnes. Nie wykorzystuje on jednak tego nachalnie i nie obnosi się z tym wśród kolegów z pracy. Jest raczej typem samotnika, który nie lubi opowiadać o sobie samym. Brandon ma za to swój wstydliwy sekret - jest uzależniony od seksu. Wieczorem lubi oglądać porno strony albo zamawiać dziewczyny na telefon. Nawet w pracy nie umie przestać myśleć o erotycznych podbojach czego dowodem jest jego firmowy komputer pełen poro filmów.
Niemal całe jego życie toczy się wokół jednej rzeczy. Świetnie radzi sobie w pracy i życiu codziennym. Sytuacja nieco komplikuje się kiedy w jego mieszkaniu pojawia się się Sissy (Mulligan), której Brandon stara się unikać jak tylko może. W tym momencie okazuje się, że jedynym problemem mężczyzny jest nie tylko uzależnienie od seksu, ale także skomplikowane relacje rodzinne.

Według mnie, film jest naprawdę genialny i doskonale pokazuje jak w świecie wszechobecnego seksu uzależnienie od niego może wyniszczać ludzką psychikę i działać na człowieka destrukcyjnie. Zawiedzie się ten kto ma nadzieję na typowo ostre kino bo choć w filmie nie brakuje erotycznych scen to cała fabuła w głębi rzeczy jest dość smuta i przygnębiająca.
Tytuł prosto i bardzo celnie obrazuje uczucia, które towarzyszą osobom uzależnionym, a zakończenie filmu uważam za dające wiele do myślenia.
Zwiastun do obejrzenia: Wstyd
Miłego oglądania! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz